Strona główna Strona Główna

 Aktualności Aktualności

 Historia parafii Historia Parafii

 Duszpasterze Duszpasterze

 Galeria Galeria

 Wspólnoty parafialne Wspólnoty

  Ciekawe strony

  Księga Gości

 Kontakt Kontakt

 Kontakt Facebook

 

Parafia Narodzenia N.M.P. w Kałkowie


Historia parafii

Rys historyczny Parafii Narodzenia NMP w Kałkowie

W kościelnych sprawozdaniach z wizytacji z XVII wieku znajdujemy zapis tradycji miejscowej, że kościół w Kałkowie został zbudowany przez Templariuszy. Badania nie uwzględniały tej notatki. Za takim z góry przyjętym odrzuceniem przemawiały, jak się wydaje, dwa zasadnicze powody: brak jakiejkolwiek innej wiadomości o obecności Templariuszy na Śląsku, a z kolei jako pewnik przyjmowany czas powstania kościoła w Kałkowie w drugiej połowie XIII wieku, zatem w czasie, kiedy to zakon Templariuszy był już zawieszony. A przecież istnieje tu tradycja lokalna potwierdzająca bardzo zdecydowanie tę informację. Z pewnej notatki w archiwum parafii wynika, że w 1822 roku z okazji prac naprawczych, "ujawnił się widoczny, parokrotnie odświeżany napis wskazujący na XII wiek pochodzenia: "A. D. 132 sacra haec domus a templariis erecta 153 consummata est", co należy zapewne przetłumaczyć poprawnie w następujący sposób: "W roku Pańskim 1132 zosta ten Dom Boży zbudowany przez Templariuszy, a w 1153 ukończony". Ponieważ napis ten został wtedy niestety zniszczony, nie da się obecnie z jakości pisma stwierdzić, z jakiego czasu ono pochodzi. Jednakże wskazówka, iż był on parokrotnie odnawiany, świadczy o dużej starożytności. Jaką należy mu nadać wartość jako świadectwa? Odrzucenie tej wzmianki na podstawie samego faktu, że nie znajduje ona żadnej paraleli na pozostałym Śląsku, byłoby w pełni niedopuszczalne. Przeciwnie zaś, ta jedyność przemawia za autentyzmem. Przemawia za tym przede wszystkim dokładna notatka dotycząca roku powstania. Trudno byłoby uwierzyć, żeby tak dokładne dane dotyczące określonego roku - były wyssane z palca. Z kolei zaś właśnie te dane odnośnie do dat - sprawiają zasadniczą trudność.
          Przyjęcie roku 1132 jako roku osiedlenia Zakonu jest nieprawdopodobnie wczesne, skoro Zakon został założony dopiero w 1119 w Jeruzalem. Najwcześniejsze udokumentowane założenie Templariuszy na terenie Polski (Zugosol nad Nidą) przypada na 1153 rok. Oczywiście nie znaczy to, żeby ten wcześniejszy rok nie był rzeczą niemożliwą. Jedyną poważną trudność stanowiłoby tu zaszeregowanie budowli do historycznego stylu. Mowa formy jej późnoromańskich skrzydeł budowlanych każe zaliczyć ją jednoznacznie do kręgu owego kolonialnego stylu przejściowego z drugiej połowy XIII wieku, którego terenem rozpowszechniania sięgał od Śląska aż po Austrię i zachodnie Węgry. Niemniej: czy dzisiejszy kształt kościoła odpowiada naprawdę jego wyglądowi pierwotnemu? Można by dzielić pogląd, że również już wieża przynależała do najstarszej budowli. Niemniej krąg gzymsów oraz dach wieży w ich dzisiejszym kształcie pochodzą z całą pewnością z późniejszych czasów. Przede wszystkim zaś stromy dach kościoła pochodzi z późniejszego czasu. Wydaje się dla mnie rzeczą pewną, że początkowo była to budowla obronna i że po dachu można było się poruszać (jak to jest np. w przypadku Paczkowa i jak było w przypadku Kamenz jeszcze w czasach Husytów). Słynny portal południowy, tak istotny jeśli chodzi o określenie czasu powstania, bynajmniej nie musiał istnieć od samego początku. Istotnie też, dokładne przebadanie więzi budowlanej wskazuje na to, że został on dołączony dopiero w późniejszym czasie. Z tego względu istotnie też nie byłoby koniecznie wykluczone, że rdzeń budowli mógł przynależeć w swej pierwotnej postaci już do XII wieku, a co więcej, zdecydowanie przedgotycka forma pozostałości murów na zewnątrz budowli zdaje się bezpośrednio za tym właśnie przemawiać.
          Założenie przez Templariuszy wyjaśniłoby również zastanawiający fakt, że już za polskich czasów tak znaczący kościół został zbudowany bezpośrednio na granicy osiedla, na skraju Przesieki [PRESEKAWALDES = Wald = las; las nad Preseką]. Jeśli bowiem w literaturze mowa jest o "małym" kościele, jest to pomyślane zawsze już w forme anachronistycznej. Z punktu widzenia czasu i miejscowości powstania był on zdumiewająco duży i obronny. Musimy sobie uzmysłowić, że wokół 1200 roku, cały ten region Otmuchowa był jeszcze bardzo skąpo zaludniony. Istniejące polskie wioski mogły być jedynie małymi przyczółkami i miejscami postoju. Nie ma bardziej wymownego świadectwa na to, jak olbrzymia rozciągłość parafii Otmuchów, która rozciągała się niemal na cały ten teren. Kościół zaś został zbudowany z pewnością jeszcze przed wystawieniem Kałkowa do prawa niemieckiego. To bowiem nastąpiło dopiero pod koniec XIII stulecia, gdy przez ustanowienie wójtostwa w Weidenau [Widnawie] wyznaczone został już wcięcie w graniczny las Preseka. Kościół został poświęcony początkowo św. Jerzemu. Również to odpowiadałoby bardzo dobrze założeniu przez Templariuszy.

Gdybyśmy wobec tego chcieli uznać wzmiankę o osiedleniu się w Kałkawie Templariuszy, trzeba by również przyjąć, że do Zakonu przynależał również pewien obszar ziemi. Biorąc bowiem pod uwagę warunki istnienia w tamtych czasach, utrzymanie konwentu z jednej tylko miejscowości byłoby niewystarczające. Posiadłość ta obejmowałaby w tym wypadku wioski w najbliższym sąsiedztwie, które nie przynależały do parafii Otmuchów, z których dziś jeszcze - 8 małych przynależy do kościoła w Kałkowie. Kiedy i z jakich powodów Templariusze zrezygnowali z tego miejsca, trudno dociec na podstawie dzisiejszych wiadomości na ten temat. Ich historia na słowiańskim Wschodzie okryta jest niemal całkowitą zasłoną. Przypuszczenie, jakie wysunął 100 lat temu Worbs - w związku ze zlikwidowaniem (dosł.: uciskiem) ich osiedleń przez Henryka I ze względu na sprzeczności polityczne, nie zostało już dalej podejmowane przez historyków. Fakt, że po odejściu Zakonu Rycerskiego, ich posiadłości zostały jednak oddanie w ręce Kościelne, należy uznać w ramach podówczas istniejącej mentalności jako rzecz sama przez się zrozumiała. Widocznie sprawa terytorium Kałkowa została uzgodniona z posiadłością biskupią w Otmuchowie. Jeśli zaś nie dochowała się żadna udokumentowana wiadomość odnośnie do tych wydarzeń, odpowiada to przecież na wskroś ówczesnym stosunkom. W ówczesnej Polsce nie istniał zwyczaj dokumentowania nawet ważnych wydarzeń.
        Również w następujących czasach pozostał Kałków jedną z ważniejszych miejscowości kraju biskupiego. Istniał tam biskupi zajazd, który obejmował ok. 1300 roku teren ok 4 'Hufen' [obejmuje w średniowieczu ok. 7-15 hektarów]. Ale zanim jeszcze doszło do podłączenia wioski do niemieckiego prawa - teren ten był prawdopodobnie o wiele większy. Część tego majątku była prawdopodobnie wyposażeniem "Scholtisei" [sołtysostwo] (które obejmowało również 4 Hufen), ponieważ nowe, dalsze 'Hufy' [= tutaj: Neubruchhufen przyp. AG] chyba w ogóle nie istniały do dyspozycji w jakiejś znaczącej mierze. Parafia (probostwo) miała już wtedy do dyspozycji 2 'Hufy'.
        W owym wczesnym okresie wyszło z Kałkowa cały szereg osobistości, które odgrywały w biskupstwie znaczącą rolę. Pewien Magister Henryk z Kałkowa występował w r. 1282 jako sędzia rozjemczy w sporze pomiędzy opatem z Leutbus a proboszczem z Bosidom. Najbardziej wpływowym mężem w czasach panowania Tomasza I, największego z średniowiecznych biskupów Wrocławia, był kanonik Ekkehard von Kalkau. Opat Peter z Heinrichau [Henrykowa] wystawił mu w słynnej Księdze Założenia Heinrichau - piękny pomnik wdzięczności za jego wydatne wsparcie przy trudnym dziele budowy młodej podówczas fundacji. Odznaczał się on pobożnością i wyczerpaną gotowością przychodzenia z pomocą ubogim i uciśnionym. Jednakże na stanowisko zaufanego swego potężnie i dalekosiężnie działającego biskupa doprowadziło go to, że zatrzymywał tajemnice bezwzględnie dla siebie. To, jakie zajmował stanowisko na dworze biskupim, i z jakim zdecydowaniem je umiał wykorzystać w służbie dobrej sprawie, obrazuje opowiadanie owego opata Piotra w sprawie zapewnienia dużej fundacji dziesięciny biskupa dla jego klasztoru. Gdy Ekkehard upominał go całymi tygodniami raz po raz, żeby się wywiązał z przyjętych zobowiązań, umówił wreszcie opata do Otmuchowa. Przez 2 dni starał się daremnie odwieść swego pana od innych zajęć, żeby go skłonić do załatwienia spraw z klasztorem. W końcu, trzeciego dnia, po śniadaniu, gdy wszyscy goście już wyszli, kazał po prostu zamknąć zamek i poprosił biskupa, żeby raz usiadł obok niego w miłym ogródku [dosł. tłumaczenie]. Następnie przywołał opata i niebawem sprawa została załatwiona. Stać go było na takie niewinne pogwałcenie swego surowego pana. Był przecież jego wiernym towarzyszem, gdy tamten dostał się do niewoli, gdy owego ponurego dnia październikowego w roku 1256 książę Bolesław napadł na biskupie posiadłości w Gorkau koło Zobten i uwięził nieugiętego biskupa. Ekkehard zmarł dnia 23 marca 1273 i został przyjęty w poczet wieczystej wspólnoty modlitewnej mnichów z Heinrichau.
        Później został Kałków wciągnięty jeszcze bardziej bezpośrednio w spór pomiędzy księciem i biskupem. W 1295 roku został dwór biskupi w Kałkowie podpalony przez ludzi księcia, a wszystkie zapasy bydła i zboża zostały wywiezione. W tym czasie Kałków nie był już miejscowością nadgraniczną. Szerokie pasmo lasów Preseka, pasa ochronnego między Śląskiem w kierunku Bohemii, Moraw i Polski, gdzie bezpośrednio położony był nad skrajem Kałków, musiało ustąpić szeroko zakrojenemu osiedleniu się biskupa Tomasza I-go. A około 1266 zostało założone sołectwo Weidenau [Widnawa]. Również wielkie ciągnące się lasy na południe od biegu Nysy zamieniły się w międzyczasie na osiedla. Tak więc Kałków stał się ośrodkiem gęsto osiedlonego terenu i przybrał już też prawo niemieckie. Stał się małymi 'HUFEN' [niedużymi parcelami, przyp AG], ponieważ nie trzeba było karczować lasów. Kiedy tak się stało, brak na to dokumentów, niemniej na pewno już przed 1302 rokiem. Bo wtedy zaznaczył się już dzisiejszy podział na parcele-osiedla [Hufeneinteilung = podział na Hufen].
        W późnogotyckim okresie uzyskał kościół swój ostateczny kształt, który dochował się w swych istotnych cechach aż do dnia dzisiejszego. Ostry dach oraz przyozdobiony tynkowany wschodni 'gibel', cynowa korona wieży w dzisiejszym kształcie, jak również płaski, siodłowy dach na niej, we wnętrzu krzyżowe sklepienie nad poprzecznymi ramionami - pochodzą z tego okresu. Bardzo prawdopodobnie wiąże się ta dogłębna renowacja ze zniszczeniami spowodowanymi przez husytów. Również co do tego nie posiadamy żadnych udokumentowanych wiadomości. Fakt jednak, że ten biskupi kraj został ciężko nawiedzony przez Husytów, jest dobrze znany. To zaś, że kościół obronny w rodzaju tego właśnie z Kałkowa został użyty zgodnie ze swym przeznaczeniem, można jedynie przypuszczać. Na podstawie dzisiejszego stanu wielkiego południowego portalu można jasno wnioskować, że został on kiedyś gwałtownie zburzony. To zaś nie mogło się dziać dopiero w czasie wojny 30-letniej. Bo już od początku XVI wieku był on chroniony z pomocą wysuniętej budowy, która częściowo zakrywała skutki zburzenia. Poza tym, sklepienie nawy poprzecznej, które pierwotnie miało charakter późnoromański, podobnie jak i to na chórze, zostało zrestaurowane pod koniec średniowiecza w stylu późnogotyckim. Również to wskazuje na jakieś zburzenie w tym właśnie czasie.
        Zapewne nie brakowało zastanawiania się i prób zwiększenia pojemności kościoła przez dobudowy. Tak było zapewne od końca średniowiecza. Z chwilą bowiem, gdy właśnie w tym okresie nastał powszechny zwyczaj, żeby dla wygody wiernych wprowadzić miejsca siedzące (aż dotąd wierni uczestniczyli w Mszach i nabożeństwach na stojąco) musiał się w obliczu rozrosłej parafii od razu dotkliwie dać we znaki brak miejsca. Jednakże ciasnota obejścia właściwie uniemożliwiała dzieło poszerzenia. Z drugiej strony pomysł, żeby zburzyć budowlę, żeby na tym miejscu wznosić całkiem nową, na to nikt się nie mógł zdecydować widząc zdrową i dobrze osadzone mury. Nie miał na to odwagi nawet okres baroku, który nierzadko mało zostawiał śladów po przeszłości.
        Średniowieczne wyposażenie musiało być znakomite. W 1573 roku czuł się wizytator zmuszony wnioskować na podstawie "ex capellis et altaribus praeclare erectis" (na podstawie tego, że istniały wspaniałe kaplice i ołtarze), że dawniej musiały być widocznie bogatsze beneficja, aniżeli się to podówczas dało wykazać. Zobowiązywał on przywódców kościoła, żeby podejmowali badania, czy odnajdą pozostałości dokumentów odnośnie do pewnych fundacji. Istniejące 3 ołtarze były z kamienia (tzn. oczywiście jedynie podstawa, mensa). Na ołtarz główny już wtedy przyszło tabernakulum drewniane, z tym że skrytka na Najśw. Sakrament mieściła się na prawo od niego. Ołtarz główny był otoczony balustradą (cancellis), co było zapewne nowszym środkiem ostrożności, żeby ołtarz odgrodzić z powodu ciasnoty pomieszczenia od ludu gromadzącego się aż do chóru. Średniowiecze nie znało tego rodzaju niskich balustrad (w rodzaju naszych dzisiejszych balustrad do Komunii św.). Bardzo obszerna ambona utrzymana była w bieli i wzniesiona w żywych kolorach. Ponad kamienną chrzcielnicą wznosiła się podobna kolorowa przyozdobiona wieżyczka. Jedną z głównych ozdób kościoła to bogato zdobione freski, które pokrywały wszystkie ściany chóru i po części również poprzecznych naw, znajdując swoje uzupełnienie w głównej podłużnej nawie w postaci malowideł na ciężkim belkowanym suficie. Na podstawie znaczących pozostałości, które dziś jeszcze dochowały się z fresków z Średniowiecza, trzeba wnioskować, że należą one do dwóch różnych pokoleń: freski z chóru pochodzą z końca XIV wieku, natomiast te ze skrzydła poprzecznego dopiero do następnego stulecia. W roku 1623 zostały potem ściany chóru całkowicie przemalowane na nowe obrazy, które bardziej odpowiadały nastrojom czasu duchowo podnieconego i świadomego swej osobowości.
        W okresie reformacji okolica ta, pomimo swej przynależności do posiadłości biskupich, była poważnie zagrożona co do swej wiary. Właściciel Peterwitz [Piotrowic], który przeszedł na luteranizm, z natury swej był skłonny, by wyznaniu temu utorować przełom na terenie podlegającym jego wpływom. Wtedy to rodzina z Oberg, która władała Kałkowem, okazała się murem obronnym dla katolicyzmu. Szczególnie słynnym okazał się Balthasar von Oberg, który w czasie 30-letniej wojny nie tylko stawał z całą mocą w obronie wiary katolickiej, ale wspomagał według możliwości również uciśnioną ludność w czasie wielokrotnych napadów hord żołnierskich swoją radą i czynem. Mimo to spustoszenia związane z wojną dawały się mocno we znaki. Sołectwo [Soltisei] leżało przeszło 10 lat spustoszone, "tak iż żaden pies, ani tym bardziej człowiek, tam nie mieszkał". Proboszcz musiał się długo zadowalać połową przysługującej mu należności zboża i trzeba było długich lat, by ludzi ponownie przyzwyczaić do oddawania pełnych usług. Po wojnie dom parafialny był bliski zawalenia się, lecz parafie sąsiednie oraz dominium [latyfundia] nie czuły się na siłach ponieść kosztów niezbędnych dla wzniesienia nowego budynku.
        Za proboszcza Georga Schmidta, który przyszedł na miejsce ok. 1680 roku, podjęte zostały pierwsze znaczące inicjatywy w związku z dotychczasowym stanem budynku. Dwa wąskie ostrym łukiem zakończone okna w południowym poprzecznym giblu ostały zamurowane, a zamiast tego zostało wykute duże okrągłe okno barokowe w środku. Podobnie też zostały poszerzone pozostałe okna w kościele. Nie zadowalając się tak osiągniętym rozjaśnieniem, polecił proboszcz Schmidt otynkować całe wnętrze na biało. Całą wspaniałość fresków po prostu wygasił jako jemu nic już nie mającą do powiedzenia - zgodnie z duchem czasu wypełnionym przemożnym dążeniem po linii dokonań sztuki. I tak przystąpił do przebarokowania wyposażenia. Wydaje się jednak, że postawił jedynie nowy kamień chrzcielny z niebieskawym śląskim marmurem oraz wyrzeźbiony obraz Maryi. Ołtarze zrazu pozostały nie zmienione. Co więcej, zlecił jeszcze raz renowację ołtarza Maryjnego i ponownego jego ozłocenia.
        Za jego następcy, Karl Josef von Duchze z Deutsch-Wette, który objął urząd w 1715 roku, dzieło renowacji zostało dalej podjęte. Zlecił on najpierw zrobienie okrągłego sufitu [einwölben = zrobić uwypuklenie] również w tylenj części kościoła. Cały kościół został ponownie wybielony. Kazał zrestaurować część przednią dużego portalu. Poprawił gruntownie ołtarze, ambonę i pozostałe wyposażenie. Zrobione zostały nowe ławki, "co prawdę trochę ciasno" - jak się broni wobec krytycznej uwagi wizytatora, "ale z powodu ciasnoty kościoła i dużej liczby parafian czuł się zmuszony, żeby to zrobić w taki właśnie sposób". W 1717 roku wzniesiony został nowy święty Grób "pod portykiem", tzn. w bocznej przedniej nawie, a w 1723 roku odnowiony został chór z organami oraz tzw. "chór długi, względnie chór wieśniaków", który się pod nim znajdował. W 1724 roku, ostatnim roku jego tutejszej działalności, udaje się proboszczowi v. Duchze wreszcie doprowadzić swój ukochany plan do końca: zostały zainstalowane nowe organy i wprowadzona zarazem muzyka figuralna. Obstawa chóru muzycznego i dla śpiewu była następująca: prócz "Regenschori" [regensa chóru ], który śpiewał również w basie, był śpiewak sopranowy (którego przywiózł z sobą mistrz muzyki z swoich rodzimych stron: Landeck [Lądek Zdrój], następnie altysta, tenorysta, dwóc wiolinistów (w tym jeden to kapelan), dwóch puzonistów, jeden od perkusji. Początkowo nie znajdywał proboszcz zbyt wielkiego zrozumienia dla swych planów muzykalnych. Rolnicy posyłali swych synów raczej w pole do pracy, aniżeli do ćwiczenia do kościoła - jak się skarży. Musiało go to kosztować dużo pieniędzy i trudu, żeby natchnąć muzyków do wykonywania ich zadania. Zadbał na własny koszt o ich wykształcenie, postarał się dla nich o ubrania w rodzaju swojej liberii (zapewne płaszcz-narzutka), umiał wręczać im co jakiś czas małą ilość pieniędzy. W końcu cała parafia była zaintrygowana, przychodzili nawet ludzie z Weidenau [Widnawy] i dziwili się z powodu osiągnięć muzyki kościelnej w Kałkowie. Pochodzący z szlacheckiego rodu proboszcz von Duchze dochowywał w ten sposób wierności szlachetnej tradycji rodaków swego stanu, którzy stawiali sobie wielkoduszną troskę o muzykę za obowiązek swego honoru. Prócz tego wszystkiego sprawił jeszcze tenże proboszcz pewną ilość wybitnie pięknych paramentów, tak że kościół jest określany w następnych czasach jako przebogato wyposażony.
        Następujący potem proboszcz Josef Schwarzer wydaje się wzniósł wreszcie barokowe ołtarze oraz nową ambonę, chyba żeby się to działo dopiero za jego następcy Michael Schubert, który nastał po nim w 1750 roku. W każdym razie w 1752 roku zostają wszystkie ołtarze, poza tylko tym obok ambony, określone jako nowe. Grób święty był w międzyczasie ponownie w bardzo złym stanie. Wprowadzona zostaje szopka z figurami z wosku, rzeźbiony Chrystus Zmartwychwstały, rzeźbiona figura Matki Boskiej (ta niestety uległa zagubieniu), jest wzmianka o 15 dużych i małych obrazach. A także pozytywka (organy przenośne), które używane były podczas procesji w Boże Ciało.
        Probostwo, dzieło rzemieślnicze z drzewa i gliny, wzniesione przez proboszcza Schmidta i poszerzone przez proboszcza von Duchze, było co prawda niepozorne, ale dało się w nim dobrze mieszkać. Dominia [posiadłości] wzbraniają się wspomagać prace restauracyjne [Reparaturen = reparacje-restauracje]. Gdyby ich poprzednicy wnosili jakieś wkłady, byłyby to dobrowolne ofiary bez zobowiązań. Po raz pierwszy pojawiają się w tych latach skargi z powodu ciężkich świadczeń podatkowych (Fryderyk Wielki przygotowuje swoją trzecią wojnę śląską!). Proboszcz musi uiścić niemal niebotyczną sumę 133 florenów.
        Gorliwą działalność restauracyjną rozwinął potem dopiero znowu proboszcz Franc Stehr. Był on kanonikiem z Nysy i poprzednio beneficjatem "heskiej kaplicy (św. Elżbiety)" przy katedrze we Wrocławiu, a zarazem assesorem Wikariusza Generalnego. Jednakże czynił starania o Kałków, ponieważ sądził, że wiejskie powietrze i większa ruchliwość okażą się korzystne dla jego zdrowia. Zaraz po swym przybyciu (1798) zbudował dziś jeszcze stojący masywny dom parafialny, a w r. 1804 znakomitą budowlę szkoły. W 1812 roku ponownie wybielił kościół. "Usunąłem małe złe - liche obrazy, których pełno było w kościele, i postarałem się o sporządzenie ładniejszych obrazów, które jednocześnie zgodnie z świętami kościelnymi mogłyby być wmontowane do ram nad tabernakulum" - jak to sam opowiada z pełną satysfakcją. Nie możemy dziś podzielać jego przekonania co do pożyteczności tej "akcji oczyszczenia". Obrazy ołtarzowe, jakie sporządził, są dostojne, ale z punktu widzenia artystycznego nie przedstawiają wielkiej wartości. Co do wartości tego co zostało usunięte mielibyśmy prawdopodobnie odmienne zdanie, niż współczesny Winkelmann.
        W 1822 roku zostało dokonane przy okazji reparatury przy organach ważne odkrycie wyżej przytoczonego napisu odnośnie do założenia kościoła. W międzyczasie kościół dostał się pod państwowy patronat. Z tego względu odtąd miarodajne staje się przy następujących zmianach budowlanych współuczestnictwo władz państwowych. W 1824 roku zostaje wzniesiony zachodni przedsionek przez inspektora budowlanego Wollenhaupt. Akta dotyczące kościoła [= Kirchenmatrikeln] z tych lat podkreślają z dumą, że wnętrze kościoła "wyposażone jest we wspaniałe sklepienia w kształcie kopuł". W ten sposób wyraża się nowe zainteresowanie romantyki dla wymowy stylu gotyckiego.
        Już od niepamiętnych czasów co jakiś czas pojawiały się plany podziału rozciągniętej parafii. Bywa, że Blumenthal [Kwiatków] chciałoby się dołączyć do Köppernig [Koperniki], względnie połączyć się z i usamodzielnić wraz z Baucke [Buków]oraz Klein-Briesen [Brzezina Polska]. Kiedy indziej chodzi o Klein-Briesen, które okresowo miało swojego miejscowego kapelana, względnie Baucke [Buków] pragnęłoby dwie pozostałe parafie połączyć ze sobą. W roku 1898 dochodzi do umowy między wszystkimi zainteresowanymi parafiami, żeby w końcu przeprowadzić podział. Baucke zobowiązuje się, że wybuduje na własny koszt kościół oraz plebanię - pod warunkiem, że państwo uzna zobowiązania patronatu, jakie podjęło wraz z sekularyzacją Kałkowa, również w odniesieniu do nowej cząstki parafii. Władze państwowe jednak odmawiają i plan cały upada. Pojawiają się zatem ponownie nowe plany dotyczące poszerzenia kościoła w Kałkowie. Dopiero w 1909 doprowadzają one do określonych propozycji. Rada Parafialna aprobuje pod obecność konserwatora prowincjalnego projekt inspektora budowlanego Baedtke, przewidującego poszerzenie od strony wschodniej. Sam Burgemeister byłby raczej za rozbudową w kierunku zachodnim. Ponieważ jednak malowidła w wnękach murów giblu wschodniego były już niemal całkowicie wyblakłe, zadowolił się w końcu rozwiązaniem w kierunku wschodnim. O freskach na chórze w tym czasie nic jeszcze nie wiedziano. Mimo to ministerstwo początkowo jeszcze robiło trudności. Wreszcie, dnia 28.05.1914 roku udzielone zostało najpierw zezwolenie ministerialne, ale z interesującymi zmianami zaprojektowanymi przez Wysoki Urząd w Nysie. W piśmie ministerialnym pisze: "Niekorzystne działanie silnie wyciągniętej długości nawy środkowej z powodu poszerzenia zostaje poprawiona przez to, że nowy schemat kwadratowy kościoła otrzymuje przez oddzielenie obydwu filarów sklepionych formę centralną. Chór zostaje również skrócony ... W interesie pomnika będzie również rzeczą bardzo pożądaną, żeby chór przy poszerzeniu nie został zburzony i ponownie wzniesiony, lecz przesunięty z zachowaniem oryginału. Gdyby przesunięcie całego chóru okazało się niewykonalne, wówczas troska o opiekę nad pomnikiem byłaby zaspokojona również przez sam fakt, gdyby mogła być przesunięta chociaż wschodnia połowa muru". Szczególnie właśnie to ostatnie żądanie jest zdumiewające ze względu na radykalizm troski o pomnik. A przy tym nie wiedziano jeszcze - jak wspomniano - nic o freskach. Wybuch wojny światowej przeszkodził ponownie wykonanie tych planów i musiały upłynąć jeszcze dwa lata, zanim dzieło zostało dokończone, według całkiem nowych planów.
Romański portal na ścianie południowej         W latach 1931-33 została wzniesiona długo rozważana i dyskutowana budowla. Plan pochodzi z ministerstwa w Berlinie. Kierownictwo budowy leżało w rękach Wysokiego Urzędu Budowy w Nysie. W ramach przygotowań do prac nad wyburzeniem wschodniej ściany odkryte zostały ponownie stare freski. Zostały one obecnie poprzez żmudną pracę wydobyte przez restauratora prowincji, Lukas Msyglod-Neiße [łukasz Mrzygłód z Nysy]- spośród trzech do czterech warstw tynku wapniowego. Bardzo ważne resztki obrazów ze wschodniej ściany musiały niestety paść ofiarą nowej budowli. Barokowe otwory na okna zostały ponownie usunięte i zastąpione na ścianach bocznych chóru przez okna okrągłe. Na giblach poprzecznych zrekonstruowano ponownie pierwotną formę gotycką. W ogóle bowiem usiłowano w tym budownictwie restauracyjnym odzyskać według możliwości ponownie stan z średniowiecza. Jednakże kaplica św. Józefa z prawej strony obok chóru została przemieniona z powodu niższego ułożenia podłogi w przejście...


do góry